Przystanek winny

on

Stało się, w końcu odwiedziliśmy inną knajpkę niż nasze standardowe grono podejrzanych 🙂 Wstąpiliśmy do knajpeczki “Przystanek winny”, którą mijamy już od jakiegoś czasu, ale jakoś do tej pory się nie składało. Spokojnie będzie o winie, bo to co zastaliśmy w środku przeszło nasze najśmielsze oczekiwania.

Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne. Przytulne, niewielkie wnętrza, w zasadzie trzy pokoiki. W tym jedno wypełnione winem. W większości Hiszpania. Zresztą menu to też bardziej tapas w roli przystawek do wina i to jest to o co nam dzisiaj chodzi. Śmiało więc zasiadamy.

Na ścianach obrazy, które mozna kupić, nam sie nawet podobały – +5 do atmosfery miejsca. Po szybkim przejrzeniu strony na Facebook’u okazuje się, że regularnie knajpka hostuje różne wydarzenia artystyczne. Fajnie.

Jakoś nawet przejeżdżający pod oknami tramwaj współgrał.

Wino poleca nam przemiła pani, urzeka nas określenie “zwierzęce, stajenne” – już ktoś nam kiedyś polecił tak Medoc’a. Wiec sprawdzamy jak się to ma do Riojy. Zresztą coś mi się to winko dobrze kojarzy.

piscina

Stare, smukłe wino z mojego ulubionego rocznika, czyli 2001. Pełne tajemniczych niuansów i odwołań do wielkich win. Moja “paleta” w pełni usatysfakcjonowana. Ciężko się do czegoś przyczepić. Zresztą pełna pokora z mojej strony – nie mi takie wina oceniać 😉 Pozostaje rozkoszować się doznaniem.

Pierwsza Rioja, który swoją struktura przypomina mi starsze roczniki Barolo. Ciekawe, nowe doznanie. Nie było czasu na to by odpowiednio taką butelkę przygotować, chociaż z początkowych 40 minut spędziliśmy w przystanku ponad dwie godziny. Zdecydowanie wino godne polecenia. Przystanek sam importuje wina, dlatego można znaleźć tam producentów, których nie spotkamy nigdzie indziej.

Po tym winie ciężko było wybrać następna butelkę – Pani poleca nam jednak coś na zasadzie kontrastu, starzone w beczkach z młodego amerykańskiego dębu. Na finishu mamy spodziewać się wanilii.

miguel

Od razu po kolorze widać, że będzie wino lżejsze, nie do końca jeszcze zbudowane, generalnie jeszcze ze dwa lata zanim pokaże w pełni swoje walory. Nos mnie zniechęcił, ale to może przez wpływ poprzedniego wina – ostry, sporo alkoholu.

Mimo to wino się broni, nawet po tak zacnym poprzedniku. Coś mi się kojarzyło, więc zaglądam do Decanter’a i jest. Jednak kontynuuje swoją podróż szlakiem 50 najlepszych win regionu Rioja według magazynu Decanter. Wino dostaje solidne 94 punkty według Decanter’a.

Do domu zabieramy kolejną trzecią polecaną nam butelkę. O czym pewnie niedługo też coś się pojawi.

W zasadzie jedyne co nam przeszkadzało to fakt, że nie wszystkich win można było spróbować na kieliszki, ale co tam …

Po jednej wizycie z pewnością będziemy tam wielokrotnie wracać 🙂 Myśle, że spokojnie nadaje się też na business’owe kolacje, jeśli szukamy czegoś z luźniejszą atmosferą – co zresztą z powodzeniem udało mi się już przetestować.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s